KIVAKON 2003 czyli kury vs Torasin
08:53 | Author: neurocide
/Bulkers/

Trzeba napisać wstęp, powiedział mi Harry, musi być, a nie tak z buta. Niech i będzie. Jak to się zaczęło? Za siedmioma megabitami, za siedmioma stronami był raz sobie Lord Soth. Wlazłem, coś tam skrobnąłem na forum, spłodziłem jakiś tekst i się zaczęło. Znajomość z Wesyrem, później Mrówka, Kivak, Cadrach, Mondry, Harry i wielu, wielu z Tych, co się na forum udzielało. Taka internetowa, znajomość, psia mać. Kivakon stał się szansą do poznania w realu (Jezu! Pisze jak jakiś nałogowy internetowiec!), obalenia wspólnie paru rzeczy i pogadaniu o paru sprawach. Choć wszystko dookoła przeszkadzało jak mogło, zacisnąłem zęby i pojechałem.
Na Kivakon 2003 blisko nie miałem, bo 500 km piechotą nie chodzi. Jednak zdecydowałem się ratować honor Poznania i wyruszyłem na daleką pielgrzymkę nad Jezioro Rożnowskie czyli w okolice Nowego Sącza. Na Kivakon dotarłem we wtorek koło południa bodajże. Od tego czasu też mogę relacje zdawać.

Punktem kontaktowym okazała się szkoła w Tabaszowej. Tam też odebrało mnie dwóch konwentowiczów, Wesyr i Olej. Po krótkich, szumnych powitaniach ruszyliśmy w kierunku sklepu. Jakże zasmuciła Wesyra i Oleja wiadomość o tym, że w Krakowie Torasina nie było. Trzeba wam wiedzieć, że Torasin był poszukiwany przez nas podczas całego konwentu. Ruszyliśmy w kierunku sklepu. Tam natrafiliśmy na Kawkę wraz ze swoją drugą połową. Należało się też obalić po piwku. Z rozmowy wynikało, że Kawkę widziałem już wcześniej, w PKSie, ale go nie poznałem i tu natrafiłem na ostrą ripostę, że erpegowicze jednak rozpoznawalni nie są, co oczywiście w sprzeczności stoi z tym, co pisałem w jednym a artykułów. Ja się jeszcze zemszczę.

Wkrótce wyruszyliśmy w kierunku terenu konwentu, którym okazała się działka Kivaka, położona na sporej stromiźnie. Droga nudna, długa i wymagająca skupienia została pokonana gładko i szybko (choć wcześniej mości Wesyr, zmęczony podróżą, nieprzyjemnie sobie nogę w kostce skręcił na tej drodze, padając pierwszą i jak się okazało nie ostatnią ofiara konwentu).
Na miejscu, po przebiciu się przez duże grono namiotów, dotarłem do magicznego stało, na którym konwentowicze rozłożoną mieli już Mechinę. Akurat trafiłem na fazę kłócenia się o sprzątanie, ale jako tako z wszystkimi się mam nadzieje powitałem (to znaczy z, kolejność przypadkowa, Mrówką i Szerman, Andrzejem i Hondą oraz Ewą, której druga połówka, Mondry, kupowała małe co nieco w Nowym Sączu - sorka wszyscy, że w nawiasie).

Tak to mniej więcej wyglądało. Na lekkie zamieszanie trafiłem, bo organa wyższe, to znaczy rodzicie Kivaka, mieli nawiedzić działkę i konwentowicze wzięli się ostro do sprzątania. Tak czy siak, w końcu dojść musiało do rozłożenia i rozegrania Machiny. Jako młodszy inżynier i magazynier, nie łapałem jeszcze wszystkich zasad, ale gra była i tak ciekawa. Do popularnych haseł konwentu poczęły wchodzić "Szarik, szukaj", "Pan Andrzej jest uczciwy" czy "Ja nie zrobię? Ja?!". Ta rewelacyjna gra szybko stała się symbolem konwentu i najprzedniejszą rozrywką.
Poza tym było jezioro. Ja za zieloną wodą i zdechłymi rybami nie przepadam, ale większość radość miała wielką z pływania i błądzenia po jeziorze kajakiem. O poparzeniach jednego z Rycerzy Okrągłego Stołu nie wspomnę (zapewniam, że konwentowicze aluzję ową zrozumieją, reszta musi się obejść widokiem kulejącego rycerza - jakolwiek dziwnie by to nie zabrzmiało). Uwaga dla ciekawskich! Otóż mości sir Andrzej został od mocno przypiekającego smoka (Słońca) prosto w kolana, co było wynikiem opływania i błądzenia kajakiem po jeziorze. Kontuzja owa nadała jedynie większego realizmu postaci przez niego granej czyli wracającego z wyprawy Rycerza Okrągłego Stołu (ale się zakręciłem!).

Właśnie! Bym był zapomniał. Konwent LARPami i sesjami stoi. Tak mi się zdaje, choć Tyszanie mają zupełnie inne podejście w tej materii. Co tam, LARP był (Pendragon by Kivak). Wyszedł myślę dość dobrze, zważywszy na to, że fabuła się trochę rozjechała, a część pojęcia większego nie miała o czasach arturiańskich (czyżbym mówił o sobie?). Mnie się podobało i Pendragona nawet polubiłem, wbrew temu co pewnie Kivak sobie myśli.

Ano tak. Były jeszcze sesje. Całe dwie, o ile można tak nazwać. Otóż w ostatnim dniu konwentowania, gdy ekipa się rozjechała i wraz z Kivakiem oraz Wesyrem zostaliśmy sam na sam z kurami padł pomysł grania. No i zagraliśmy. Najpierw Kivak zapodał DnD. Kto wie jakie, ten wie, kto nie wie, może kiedyś się do wie. Mistrzostwo świata, przywrócił we mnie wiarę w prowadzenia epickiego fantasy. Drugą, już mniej udaną próbą grania była Neuroshima by ja. Zrobiliśmy narracyjnie postacie (metoda by Khaki) i wio! Niestety noc była późna, każdy zmęczony panem Tyskim i Dębowym. Co jak co, Kivak majaczący przez sen o jakiś czarodziejkach to piękna sprawa. Pograliśmy jeszcze chwile z Wesyrem i stwierdziliśmy, że trzeba dać sobie spokój. I tyle.

Konwentowi towarzyszyły liczne imprezy towarzyszące (jakkolwiek nie po polsku to zabrzmiało). Było lądowanie głową Kivaka w chruście, była rozmowa o Shadowrunie (naprawdę nie chciałem zasnąć!), było spadanie z krzeseł na czas (sory za krzesło!) i takie tam. Ogólnie nikt wieczorem chyba się nie nudził. No i była super hiper wypas zapiekanka-przekładaniec po której dwa dni chodziliśmy syci.

No i bym zapomniał, gdyby nie czuły mózg Harrego. Dwa najważniejsze elementy konwentu: kury i Torasin. Niestety, tego drugiego, mimo licznych nawoływań, nie było. A kury były, to i owszem. Nieraz Mondry wyganiał je z namiotu, nieraz udowadniały, że kura może zjeść wszystko. Należy również odnotować, iż Mondry stał się wysokim rangą dowódcą batalionu (dwóch dzieciaków) gwardii rożnowskiej. Wydawał rozkazy, niczym sam generał Żukow, choć jego rozkaz złapania kury okazał się niefortunny (to znaczy kura trochę ucierpiała i zrobiła hałas).
Ile bym nie pisał, tak czy siak, sprawozdanie jak i konwent, musi dobiec końca. W sobotę, bodajże 9 sierpnia, brudny i śmierdzący (zauważył kto?) wróciłem do stolicy Wielkopolski, spragniony widoku cywilizacji. Powiem krótko, fajne ludki. Już teraz zapraszam na Bulkon 2004 w okolice Poznania! Info wkrótce!
This entry was posted on 08:53 and is filed under , , , . You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed. You can leave a response, or trackback from your own site.

0 komentarze: