Lubię Warhammera - felieton

Efraim Samter         14 comments

Chciałbym wyznać wam coś szczególnego. Lubię Warhammera. Tak. Lubię. Mam wiele powodów aby za tą grą przepadać i wyobraźcie sobie, że przepadam. Jeszcze kilka lat temu, takie wyznanie przeszło by bez echa. Ot, też mi wyznani,.a kto nie lubi Warhammera?

Ale dziś pisząc to, czuję się trochę tak, jakbym miał się tego wstydzić. No nie wstydzę się, tak jak nie wstydzę się tego, kiedy do ryby zabieram się z nożem, że nie odpowiadam w pracy na "smacznego". Bo dlaczego mam się wstydzić grania w Warhammera? Nie, nie mam powodów. 

Przyznam, że nie wiem skąd się ta niechęć bierze. Owszem, gra nie pierwszej młodości, nie drugiej, a trzeciej właściwie. Czasem jakaś zasada głupia. Pewne elementy można zaprojektować było lepiej. No i kogo to boli? A bo to pierwsza gra z wadami? A bo ostatnia? No, niech kamieniem pierwszy rzuci ten, co grę zrobił bez babola jednego! 

Łażę sobie to tu, to tam. Po forach, bo blogach, po facebookach - ale takich ogólno erpegowych. Czytam, czasem coś napiszę. Wzbiera jednak jakaś szalona fala, gnana wiatrem niechęci, niezrozumienia, a pod adresem grających w Warhammera lecą albo jakieś przykre aluzje, albo salwy stereotypowych opinii, albo mowa ostra i groźna, która niebezpiecznie zbliża się do mowy nienawiści. 

Czy to uchodzi, aby Polak Polaka, gracz gracza, erpegowiec erpegowca tak nieuczciwie traktował?


Published by Efraim Samter

Redaktor naczelny Magazynu Tyskiego Środowiska PRG - Erpegowiec. Przed lat jeden wielu z zapalonych animatorów i organizatorów życia społoczności związanej z fantastyką w Tychach. Redaktor Gwiezdnego Pirata, współpracował także z Wydawnictwem Portal, Wydawnictwem Galmadrin, portalmi tematycznymi: Valkiria.net, Polter.pl, Moorhold.net i innymi. Dziś blogger, planszówkowiec i erpegowiec.
Follow us Google+.

14 komentarzy:

  1. Moim zdaniem nie chodzi o niechęć do systemu a raczej że jest to słowo klucz:
    "- Którą edycję D&D wybrać?
    - Wyrzuć D&D, zagraj w Warhammera."
    albo
    "- Szukam systemu do SF.
    - Warhammera weź, przerobisz profesje, dodasz sprzęt i broń i masz to co chcesz."
    Może trochę przerysowane ale jednak często w takim tonie pojawiają się odpowiedzi jakby Warhammer miał być lekiem na całe zło tego świata. Dlatego właśnie ludzie są uczuleni.

    OdpowiedzUsuń
  2. Osobiście uwielbiam. Czasami z przekąsem podkreślam, że swoje braki w samodzielnym rozumowaniu obnoszę z dumą.
    Lubię Młotka. I lubił będę.
    I pierdycję i dwudycję :)

    Pozdro
    Drachu

    OdpowiedzUsuń
  3. Szczerze? Nie ma żadnej niechęci. Nie ze strony jakiejkolwiek większości lub innego dużego i liczącego się gremium. To co widzisz w necie to zdanie absolutnej mniejszości, promila naszego fundomu, któremu się co najwyżej wydaje, że są reprezentatywni i mówią głosem Ludu Erpegującego Miast i Wsi. Jedyne co obserwujesz, to prosty fakt, że ta mniejszość zbiera się w sieci i jest widoczna. Cała reszta (tj. ogromna większość) rżnie w tego WFRP i mają psioczące hejterstwo głęboko w odbycie (jednym z tysiąca wylosowanych na tabeli mutacji z Realms of Chaos lub Księgi Spaczenia). Nie zgodzę się też z Kaellionem, bo zjawisko o którym on pisze nie dotyczy tylko fanbazy WFRP, wszak każdy system ma swój "twardy elektorat". Że ci od Młota najbardziej rzucają się w oczy? Booo... wciąż jest to najpopularniejszy system RPG w Polsce i Warhammerowców jest chyba najwięcej? Cyberpunkowcy umarli razem ze śmiercią gatunku. WoDziarze zeszli do piwnic, krypt i grobowców - któż inny zatem mógł się ostać, jak nie synowie i córy Sigmara? ;)

    Hejt, o którym piszesz ma zupełnie inne podstawy. Chodzi o to, że Młotkowi hejterzy muszą co k8 miesięcy dostać zastrzyk nowych gier i mechanik, bo nie przystoi grać na starych i durnych (którymi ich obecne złote gierki będą za k12 miechów, nawet w ich własnych oczach). Zaś ludzie cieszący się całe lata swoją ulubioną grą są dla nich manifestacją hamowania rynku i umierania RPG, cokolwiek to ma oznaczać. Ale szkopuł w tym, że jedyne RPG, które może tu umrzeć to właśnie ich "innowacyjne" RPG, a nie stare i wciąż męczone gry z pradawnych czasów, które robią swoje nawet po 30 latach. Więc cierpią patrząc jak ktoś świetnie się bawi na WFRP, a oni wciąż dziubią i dłubią w swoich nowoczesnych mechanikach i sypią golda na kolejny super hack na nakładkę do trzeciej wersji czwartej iteracji tej fajnej gry, którą wydał ten wspaniały dizajner Johnny Ron Vincent Tuovinen Eduardo Baker VI.

    Oczywiście jest to krzywdzące i niesprawiedliwe uproszczenie tematu, ale dla mnie pozostaje niesamowicie zabawnym, że oni poświęcają grze warhammerowców znacznie więcej uwagi, niż warhammerowcy poświęcają ich grze; ponadto bawi mnie mocno to ciągłe poszukiwanie winy wśród wszystkich dookoła, ale nie w nich samych. Ich model RPG na dłuższą metę odnosi porażkę, ale to z pewnością wina tych zacofanych prymitywów, którzy ciągle kulają k100, zamiast kupić super nową gierkę - 35 stron - za 15$ w PDF na DriveThru, albo napchać kabzę na Kickstarterze czy Indiegogo kolejnemu mesjaszowi i objawionemu guru RPG. Łatwiej szukać winnych wśród bezimiennych anonków, którzy dobrze się bawią swoimi szczurołapami i zabójcami trolli, zamiast u siebie. Co nie?

    Jak pisze Drachu - uwielbiaj i obnoś się z dumą. Graj w co lubisz i jak lubisz, ale daj grać innym w co lubią i jak lubią - a gdy wszyscy tak uczynią, dostąpimy erpegowego zbawienia. Njawrr’thakh ’Lzimbarr Tzeentch.

    OdpowiedzUsuń
  4. Warhammer to nie Biblia. Jeżeli ktoś się obraża za żarty wobec tego systemu z mojej strony, to on ma problem, nie ja. Za to nie jeżdżę po osobach które w niego grają, jak takie "Granie w warhammera...", albo jak robi to Shockwave w drugą stronę, piętro wyżej ;)

    Już kiedyś pisałem, niechęć do Warhammera to taki trochę "fallout", bo to kiedyś w pewnych kręgach Warhammer był król (i inne mroczne systemy), a dedeczki były dla debili i dzieciarni. Ot, karma, olać i robić swoje.

    Warhammer? Trójkę lubię. Jedynkę dużo grałem, aż chyba do poziomu przegrania się, i w pewnym momencie komuś zostawiłem swoją kolekcję i tyle ją widziałem. Od dwójki się odbiłem, a byłem raczej nastawiony pozytywnie. I na początku wydania polskiej edycji byłem nawet bardzo aktywny na forach warhammerowych. Niestety, im dalej w las, tym bardziej coś mnie od gry odrzucało, i stwierdziłem "bleh, to nie jest mechanika, którą lubię". Później miałem nadzieję na Dark Heresy, stoi na półce wraz z pierwszym dodatkiem. Też byłem nastawiony raczej pozytywnie, nawet broniłem systemu po dosyć miażdżącej ocenie wystawionej przez Drozdzala. "Niestety", ostatecznie po pewnym czasie stwierdziłem, że Drozdzal miał rację. Odpuściłem więc kolejne WuHacze40K. Do czwartej edycji podchodzę sceptycznie, bo żadna gra od C7 mi nie podeszła.

    Ale tak ogólnie to lubię Warhammera. Mam teraz na oku "Blades in the Dark" i chcę to przerobić pod Mordheima ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Obecnie najprawdopodobniej popularna w Polsce edycja WFRP - druga - to już nie jest nowa gra (z roku 2005). Moim zdaniem to niedopracowany średniak, który nie proponuje żadnych ciekawych rozwiązań oprócz kontynuacji (z pierwszej edycji rocznik '86) systemu profesji, był historycznie odpowiedzią na popularność trzeciej edycji D&D. Najzwyczajniej WFRP 2nd zdążyło się już zestarzeć.

    Nie jest złym dalsze granie w WFRP 2nd czy nawet starusieńką 31-letnią pierwszą edycję. Natomiast właśnie ludzie zaczynają krytycznie spoglądać na ich niedawny jeszcze obiekt westchnienia. Zaczynają widzieć niedoróbki, to iż "mechanika to nie to co szukają na sesji RPG", nie są ślepi i widzą iż powstają erpegi pozwalające na płynne współtworzenie fikcji, których reguły nie są "post-bitewniakiem na kostce k100", a właśnie napisane pod tworzenie opowieści.

    Najzwyczajniej w świecie WFRP przestaje stać na pozycji "gry o której mówi się dobrze albo wcale". Swoją drogą, rozważałbym czy przypadkiem nie dochodzi tu do pękania rozmaitych baniek frustracji, rozczarowań, skumulowania niefajnych wspomnień z sesji w Warhammera. Tak jakby ludzie odkrywali iż "czar Starego Świata" wcale nie był taki idealny i wspaniały, jak utracona młodość...

    Zaś ludzie tacy jak Zegarmistrz, oderwani od lat od erpegowego hobby i piszący na blogu dyrdymały takie jak "do grania w realiach do 1850 roku potrzebujesz jedynie Warhammera, zaś w czasach późniejszych - Dark Heresy 2nd" jedynie nakręcają przynajmniej internetową czarę goryczy.

    Żeby nie było - jakieś 6-8 lat temu jeszcze byłem gorącym fanem grania w WFRP 2nd. Ale wtedy grałem w zaledwie k4 erpegi na krzyż i w sumie "gówno widziałem, gówno grałem" :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. @ Kaelion: Ciekawe spostrzeżenie. Nawet w szerszym kontekście, generalnych zapytań o konkrety w necie, odnoszące się do produktów. Ale wracając do kontekstu RPG, to czy to nie jest tak, że działa to w dwie strony, czyli "Cześć, co wybrać WFRP 2 ed czy D&D 3.5", a w odpowiedzi "Weź olej te starocie, to już przeszłość tylko [tu wstaw nazwę gry Indie]"?

    @ Drachu: Krzepiąca notka. Dziękuję.

    @ Shockwave: Dziękuję za dłuższą wypowiedź. Czy dobrze odczytuję, że twoje stanowisko, ma cechy opisywanego przeze mnie "procesu", z tym, że o przeciwnym zwrocie? Że to lustrzane oblicze?

    Podnoszące na duchu jest to co piszesz o graczach, którzy siedzą po za sieciowym fandomem i grają w to co lubią. Zresztą to nie tylko kwestia WFRP, ale też kilku innych wiekowych gier. Czasem o tym rzeczywiście zapominam.

    @ Radku: No nie twój problem, ale może się okazać, że to problem twojego "użytkownika" na FB, subskrybenta na YT, czy innego patronity. Zresztą mam cię za łebskiego gościa, który wie co robi, na tym trudnym poletku erpegowym, i podziwiam zapał, jednocześnie zastanawiam się skąd w tobie tyle tego, bo ja swój zdaje się spaliłem gdzieś w 2013, a i tak jechał na oparach.

    Poruszasz też kwestię "falloutu". Ma to w sobie trochę z odwetu. Ale nie dziwię się - Warhammerowcy gnietli kiedyś Earthdawna, sami zaś byli gnieceni przez WoD (wiec dla mnie to już jakby druga fala), a ci przez Cthulhowców. To zdecydowanie było od zawsze. Tylko jest pytanie po co to podawać dalej? Z chęci odwetu? Beam, na to chyba jesteśmy gruba za starzy? Co nie?

    W ujęciu taktycznym oczywiście - łatwo wygrać - ale wygrać dysputę to mały cel, ale jak się popatrzy szerzej, strategicznie to taki konflik niczemu nie służy, wręcz przeciwnie osłabia społeczność RPG, zraża do RPG, zraża do serwisu X lub Y, zraża do społeczności FB takiej, albo owakiej. Taka tylko moja uwaga.

    @ Michał - znamy się nie od dziś, choć na oczy cię nie widziałem. Już jakiś czas temu, ze dwa lata pewnie będzie, zmieniłem zdanie o tobie. Jesteś teraz tam gdzie Zegarmistrz był te dwa lata temu, a on jest teraz tam, gdzie ty w moich oczach siedziałeś 3 lata tamu. Wierz mi, to ogromny postęp.

    Zresztą poruszasz ciekawy problem (Radek też) wspominając o mechanice. A może za dużo gadania o mechanikach jest, zamiast o doświadczeniu, o przeżyciu? Jak myślisz - nie, nie twierdzę, żeby mechanikę olewać w ocenie - bo to może czwarta część warta uwagi. Jest świat, jest też rola MG, jest rola współgraczy i to razem z mechaniką buduje doświadczenie (rozumiane jako przeżycie, a nie PD). Jak myślisz?

    Pozdrawiam was,
    Neuro

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Emocje, przeżycia z sesji - czyli to "doświadczenie erpegowe" - wynika między innymi z tego jak "gra jest przeprowadzana": reguły gry i ich zastosowanie, zastosowane techniki oraz nadane prawa narracyjne uczestników (w tym u MG), percepcji rozgrywki oraz podejścia do niego ze strony uczestników. Moim zdaniem rozmawiając o tym nie da się do końca zupełnie odejść od tego, jak mechanika wpływa na sesję RPG - jak ją kształtuje.

      Nawiązując do tematu felietonu. Zaczyna istnieć rozszerzająca się dziura nieporozumienia pomiędzy "tymi którzy zrozumieli mnogość czynników wpływających na emocje i przeżycie sesyjne", a "tymi którzy turlają w WFRP bo się przyzwyczaili, niezależnie od swoich preferencji i zapotrzebowania na erpegową sesję". To drugie nie jest tylko syndromem "bańki" - jest właściwie murem którego ani sposób rozbić, ani obejść, póki osoba po drugiej stronie nie wyrazi zainteresowania aby otworzyć do niego bramy (czyli zagrać w co innego aniżeli WFRP).

      Nic dziwnego że ludzie w sposób zróżnicowany - w tym poprzez naśmiewanie - reagują na zaistniały upór w graniu w coś "bo to było najpierw i u moich przyjaciół przez 20 lat".

      Usuń
    2. Z tą "bańką" to rozumiem, że chodzi ci o zamknięte grupy graczy, którzy rżną w Warhammera od lat? Wiesz ja nie widzę sensu, żeby wyrywać osoby szczęśliwe z ich stabilnej sytuacji. To raczej warto uszanować.

      Ani ja, ani ty nie mamy za sobą doświadczenia grania w mniej więcej tym samym gronie, w ten sam system przez 10 lat. Jest to dla mnie kolejna twarz RPG.

      Usuń
  7. Taka moda Neuro, moda na najebki z Warhamca i warhamerytów.
    Ale z drugiej strony z kogo można się nabijać? DiDałowcy i ich mieczyki +3? Tu jakiekolwiek nabijanie spowoduje efekt odwrotny - czyli poprawienie wizerunku. Indiańce? Rezerwaty teraz są wymarłe, a nawet w godzinach chwały ledwo szło uskładać cały tuzin pióropuszy. WoDziarskie Mhhhroczniaki? Żal to kijem ruszać, niezależnie od podgatunku i edycji. Apocalypse Worldy i mutacje? Bez książeczki postaci nie skumają nawet, że ktoś wykonał szyderczy ruch. Co gorsza może się okazać, że takich egzotyków to jest w porywach tylu, co Indianerów, gdy mieli swoje 15 internetowych minut.
    Na polu ostrzału zostaje Warh - popularny, ogólnodostępny, prawie wszyscy zrozumieją dowcipy z uniwersum czy mechaniki, no i dowcipniś ma szansę na dobrą ripostę.
    I na pocieszenie - mogliśmy mieć pecha i zamiast zaczynać z Warhem mógł nam się trafić totalny trociniak w stylu DnD.
    Za Sigmara. tmk

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, ale ja myśle bardziej o sytuacji, kiedy to satrya, przechodzi w szyderę, i to nie ze zjawiska, tylko z ludzi.

      Usuń
  8. Zacznę od przypomnienia fajnej audycji https://www.youtube.com/watch?v=yjdtDhl7wag

    Jeżeli chodzi o Twoje przemyślenia, to myślę, że nie powinieneś w ogóle rozmyślać nad tym tematem. Problem ma ktoś, kto wchodzi Ci z butami w to co lubisz i próbuje Ci udowodnić że się mylisz.

    Uwielbiam Warhammera, gram w niego od ponad 18 lat, nie znudził mi się choć poznałem wiele innych gier z lepszymi mechanikami, ciekawszymi rozwiązaniami itd. Warhammer to świat, który uwielbiam i mechanika, którą znam tak dobrze, że umiałbym ją chyba recytować w środku nocy. Nie potrzebuję zmiany i na pewno nie będę się wstydził tego, że robię i gram w to co lubię.

    Co się tyczy, osób, które chętnie naśmiewają się z fanów warhammera. Te osoby mają rację, iż wiele osób nie jest po prostu świadomych rozwoju jaki nastąpił w świecie RPGie. Wiele z tych osób, nie potrzebuje być w ogóle świadomych tego rozwoju ponieważ świetnie się bawią tym co lubią. Natomiast gdy spotkasz takich graczy np. na konwencie, ciężko jest się z nimi dogadać i znaleźć jakiś wspólny język - osoby znające tylko mechanizmy Wahammera, nie potrafią się często otworzyć na inne rzeczy i tutaj powstaje konflikt.

    Kto w tym wszystkim ma rację? Każdy po części, ale tak naprawdę najważniejsze są uczucia konkretnych osób, które w RPG grają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, ludzie tworzą swoje "bańki" i nawet jeśli samemu nie tworzy się własnej to ciężko o "rozbicie" czyjejś bańki, póki sama osoba okaże się zainteresowana nowością.

      Jestem ciekaw reakcji na moją sesję w The Streets of Marienburg (playset do World of Dungeons - hack do AW/DW wedle idei "co by było gdyby Dungeon World był pierwszą grą fabularną?") na ZjAvie, jeśli oczywiście w ogóle do niej dojdzie. Niby setting znajomy - Marienburg w starym dobrym Starym Świecie - niby gra się awanturnikami, ale to wciąż PbtA jednocześnie odzwierciedlające część założeń "starej szkoły RPG". Sumarycznie to przeżycie znacznie różne od sesji w WFRP 2nd.

      Usuń
    2. I jeszcze taka kwestia. Skąd ta potrzeba rozbijania tych baniek. To taka jakby negatywna reklama i efekt odwrotny do zamierzonego.

      Usuń
    3. @Piastun - kiedyś tego słuchałem. Niestety to długie i w paru miejscach, aż mną trzepało, żeby zrobić kontr audycję, więc nie chcę do tego wracać. Przy całym szacunku dla autora podcasta, wysiłku jaki włożył w przygotowanie, świetnego głosu, którego zazdroszczę, rozwleczona forma pozbawiła mnie przyjemności słuchania, choć miałem wielkie nadzieje, na Dogranockę.

      Usuń

Popular Post

Contact

Powered by Blogger.